Obsługa klienta

Co tracisz nie odpowiadając na e-maile?

Nie istnieje kalkulator, który policzyłby dokładnie, jaką kwotę traci się codziennie na skutek złej obsługi e-mail. W grę wchodzi za dużo zmiennych. Ale – jeśli szukasz odpowiedzi na pytanie zawarte w tytule, oto ona: bardzo dużo. Spieszymy z wyjaśnieniami, dlaczego.

Mateusz Prus
Mateusz Prus4 marca 20206 min czytania
email

Nieodpisywanie na e-maile bardzo źle się kończy. Jak zauważył w Forbesie jeden z najbardziej znanych ekspertów od obsługi klienta, Shep Hyken – firmy w Stanach Zjednoczonych tracą 62 miliardy dolarów rocznie z powodu złej obsługi. Nie istnieje kalkulator, który policzyłby dokładnie, jaką kwotę traci się codziennie na skutek złej obsługi e-mail. W grę wchodzi za dużo zmiennych. Ale – jeśli szukasz odpowiedzi na pytanie zawarte w tytule, oto ona: bardzo dużo. Spieszymy z wyjaśnieniami, dlaczego.

Pieniądze

Firmy tracą pieniądze.Weźmy na przykład klienta na etapie zakupu. Jeśli potencjalny klient za długo czeka na odpowiedź – bardzo szybko może sobie wyrobić niezbyt pochlebne zdanie o firmie z którą się kontaktuje. Albo, co gorsza, zanim wyrobi sobie jakiekolwiek zdanie, pójdzie zostawić pieniądze u rynkowych rywali. Obecnie w biznesie nie ma ceregieli – Ty nie odpowiadasz na e-maila albo robisz to w żółwim tempie, zarabia kto inny.

Jeśli natomiast współpracujesz z jednym klientem długoterminowo, to sprawa nabiera znaczenia z czasem. Gdy klient regularnie nie dostaje odpowiedzi na e-maile, traci zaufanie. Nieważne, czy chodzi o dział sprzedaży, czy dział wsparcia, jest to oznaka lekceważenia. Taki klient nie zareaguje w sposób pozytywny na działania up-sellingowe czy cross-sellingowe, bo zaczyna mieć wątpliwości, czy na biznesowego partnera może po prostu liczyć. W najgorszym przypadku nie tylko nie zacznie zostawiać więcej pieniędzy, a po prostu zrezygnuje z usługi i przeniesie się do konkurencji. Czasem do takiego zachowania może skłonić go jeden bardzo ważny e-mail, na który nikt nie odpowiedział.

Reputację i pieniądze

Firmy tracą reputację i pieniądze, ponieważ niezadowoleni klienci mają dużo możliwości, by pozostawić nieprzychylne opinie na ich temat w internecie. Jeśli chodzi o sklepy internetowe – są one narażone na negatywne informacje zwrotne w serwisach, które akceptują komentarze potransakcyjne, takich jak jak Opineo czy Ceneo. Dla wielu klientów portale te są podstawowym źródłem wiedzy o e-commerce’ach. Sklep nie odpisuje na e-mail – zdenerwowany klient udaje się na Opineo i wystawia niepochlebną ocenę na temat obsługi.

Kolejnym takim miejscem są media społecznościowe – i tu nieprzyjazne opinie pojawiają się już niezależnie od typu biznesu. Można wyobrazić sobie taką sytuację: firma inwestuje w marketing, zatrudnia ludzi, którzy tworzą kreatywne treści, a potem i tak najlepiej zapamiętany jest komentarz na temat obsługi. “Państwa firma nie odpowiedziała na e-maila, moja córeczka nie dostała prezentu. Nie wstyd Państwu?” Takie komentarze są często lajkowane przez internautów, posty z negatywnymi opiniami są chętnie rozpowszechniane. Im bardziej dramatyczny i zgrabnie napisany komentarz – tym większa szansa na zdobycie rozgłosu. Oczywiście część z tych opinii na rozgłos jest obliczona – ludzie liczą na to, że w ten sposób załatwią swoją bardzo konkretną sprawę. Brak odpowiedzi na e-maila może zakończyć się poważnym uszczerbkiem na wizerunku – i bardzo wymiernymi stratami finansowymi.

Czas i pieniądze

Firmy tracą czas, a jak wiadomo za czasem stoją pieniądze. Głównym powodem jest źle zorganizowana obsługa e-maili. Oto częste problemy:

Dublowanie zadań

Pracownicy, którzy mogliby pracować wydajniej i przynosić realną wartość, grzęzną w wiadomościach. Ich praca jest dublowana, bo dwóch lub więcej konsultantów zajmuje się tym samym. Wynika to bezpośrednio z tego, że tylko narzędzia dedykowane dla BOK posiadają możliwość przypisywania do obsługi wiadomości. Jeśli takiego nie masz – istnieje duże prawdopodobieństwo, że część pracy będzie się dublować, lub co gorsza zostanie pominięta. Jeśli któryś z pracowników idzie na urlop, nie ma prostego sposobu przekazania przebiegu całej korespondencji z klientem. Pozostawiony z notatkami kolegi pracownik, musi więc odnaleźć się w stercie nie zawsze czytelnych dla niego notatek. W porównaniu z prostym przepięciem swoich wiadomości na innego pracownika stosowanym w narzędziach BOK, jest to duża strata czasu i niestety też jakości obsługi.

Brak priorytetów

Często nie ma ustalonej hierarchii ważności e-maili – poszczególnym wiadomościom nie są przyporządkowane priorytety, przez co pracownicy nie wiedzą, czym powinni się zająć najpierw. A przecież w każdej niemal firmie obowiązują pewne umowy. U nas na przykład jest zdefiniowany czas, w którym klient powinien uzyskać odpowiedź na swój pierwszy kontakt, oraz czas w jakim jego problem powinien zostać rozwiązany. To spełnianie tych standardów powala nam samym stwierdzić, czy możemy być z siebie zadowoleni. Jeśli nie ma żadnej polityki określającej hierarchię i pierwszeństwo obsługi, wtedy rośnie szansa, że ważny mail będzie czekał za długo, bo jakaś mało istotna sprawa zajęła całą uwagę konsultanta w pierwszej kolejności. Gorzej jeśli konsultant zapomni o kolejnym kontakcie, którego termin ustalił z klientem. A dzieje się tak często, gdy nasze narzędzie nie ma odpowiednich funkcji. Tak więc konsultanci tracą swój czas i czas firmy, czas za którym stoją pieniądze.

Prywatne skrzynki zamiast jednej grupowej

Gdy konsultanci pracują na oddzielnych skrzynkach typu imię.nazwisko@firma.pl, wtedy dana osoba jest jedynym posiadaczem kontaktu. Inne osoby nie wiedzą o wiadomościach od klientów, koordynatorzy pracy nie mogą sprawdzić postępów rozmów, ani jakości ich pracy. Mało tego, nie mają nawet pojęcia o skali obciążenia pracą. Przykładowo w razie omyłkowego usunięcia e-maila, firma ryzykuje utratą potencjalnego leada, na którego pozyskanie przecież wydała pieniądze. Zaufanie w firmie jest ważne – oczywiście, ale czy w biznesie nie rządzą jednak liczby, których podstawą jest wiedza? W klasycznych narzędziach do BOK e-mailom są nadawane statusy, które dają przełożonym informacje o stanie prac działu obsługi, a konsultantom ułatwiają organizację pracy – konsultant wie na przykład, że dana wiadomość czeka na odpowiedź, a ta wymaga konsultacji ze starszym kolegą. Może więc lepiej organizować swoją pracę. A problem osobnych skrzynek rozwiązują grupowe skrzynki mailowe, w których osoba jest przypisana do obsługi danej wiadomości.

Praca w BOK jest trudna. Kierownicy często muszą się mierzyć z rotacją, szkoleniami nowych osób do pracy i procesem oceny, czy dany pracownik jest już gotów zmierzyć się z takim czy innym problemem. Gdy mamy osobne skrzynki e-mailowe, a zapytanie trafi do nowej osoby, musi ona pozyskać skądś wiedzę do udzielenia odpowiedzi. W swojej historii kontaktów nowy pracownik nie ma wielu podpowiedzi. W przypadku rozwiązania typu helpdesk agent może szukać informacji w historii wiadomości swoich kolegów, a przełożony może wspierać jego pracę za pomocą funkcji komentarza, umieszczając tam sugestie dotyczące obsługi. W naszej firmie nowe osoby samodzielnie przygotowują odpowiedź do klienta w komentarzu, ale przed wysłaniem do klienta komentarz jest sprawdzany przez bardziej doświadczonego kolegę i dopiero wysyłany. Nie mając takich funkcji tracimy i na czasie i na jakości.

Problemy z kontrolą

A co najgorsze – przełożonym trudno jest zapanować nad całą sytuacją, bo nie mają tak naprawdę wglądu w to, co się dzieje, nie mają systemu raportowania, który pomógłby im uzyskać wiedzę na temat obsługi e-mailowej w ich firmie. Nie wiedzą, co należy poprawić, by klienci byli zadowoleni, bo brakuje im danych. Tracą swój cenny czas na wyszukiwanie takich informacji samodzielnie, a mogliby je uzyskać za pomocą paru kliknięć.

Te wszystkie niedoskonałości powodują, że obsługa e-maili jest powolna, firma jest narażona na krytykę i zarabia dużo mniej, niż powinna.

Podsumowanie

Firma, która nie odpowiada na e-maile, ma jak widać bardzo dużo do stracenia. Tych kosztów można uniknąć. Wystarczy rozważyć korzystanie z dobrego systemu obsługi zgłoszeń, będącego częścią systemu call center.

Mateusz Prus

Mateusz Prus

Content designer w Thulium. Obudzony o czwartej nad ranem wyrecytuje bez zająknięcia aktualne rankingi tenisowe, aż do pozycji dwusetnej włącznie. Niestety, więcej ogląda niż gra. Uwielbia wiedzę bezużyteczną, zabawy słowne i spacery. Zamierza przemierzyć cały Kraków pieszo, idzie mu to nieźle, przeszedł już 73% ulic znajdujących się w granicach miasta.

Zobacz, jak Thulium AI wspiera zespół obsługi klienta

AI Assistant

Zobacz, jak Thulium AI wspiera zespół obsługi klienta

Umów się z nami na spotkanie i zobacz narzędzia AI w praktyce.

Błędy w obsłudze klienta w social mediach

Obsługa klienta

Błędy w obsłudze klienta w social mediach

Klienci lubią napisać na Messengerze lub WhatsAppie i oczekują odpowiedzi w kilka minut. Jeśli Twój zespół obsługuje social media w osobnych zakładkach, tracisz czas i ryzykujesz wizerunkowe wpadki. Dowiedz się, jak wyeliminować najczęstsze błędy, by zapewnić profesjonalną obsługę klienta.
29 kwietnia 2026Więcej
Obsługa klienta

Obsługa klienta

10 najlepszych praktyk obsługi klienta. Jak utrzymać klientów zadowolonych?

Lojalność klienta powinna być jednym z celów w każdym biznesplanie. Jak utrzymać klientów zadowolonych, zbudować długotrwałe relacje i osiągnąć sukces? To codzienne nawyki, które raz wdrożone będą procentować w przyszłości.
11 grudnia 2025Więcej
praca zdalna z Thulium

Obsługa klienta

Praca zdalna bez chaosu. Jak Thulium pomaga utrzymać jakość obsługi i kontrolę nad zespołem

Praca zdalna nie musi oznaczać chaosu i utraty kontroli nad zespołem. Zobacz, jak Thulium pomaga firmom utrzymać wysoką jakość obsługi klienta i skutecznie zarządzać pracą rozproszonych zespołów.
16 października 2025Więcej